Tiger Lillies w Polsce! A ja nie mogę pojechać. Serce mi się kraje, toż ja nawet do obcych krajów jeździłam zobaczyć ich na scenie. The Tiger Lillies naprawdę rzadko odwiedzają tę część Europy. I uważam, że warto zobaczyć ich na teatralnych deskach... Na zachętę dla tych, którzy mogliby do Wrocławia pojechać - "Pogo Satan", home video do obrazoburczej piosenki Lilijek. Z brodą, ale cudowne:
Zaprawdę, kto napisał taką piosenkę (i kto nagrał takie video), ten pójdzie do piekła.
Jeśli jest jeszcze na sali ktoś, w kim nie zrodziła się nienawiść do Wrocławia za ich koncerty, to dodam, że w programie festiwalu jest też Bang On a Can z Ivą Bittovą (22 III).
Jeśli jest jeszcze na sali ktoś, w kim nie zrodziła się nienawiść do Wrocławia za ich koncerty, to dodam, że w programie festiwalu jest też Bang On a Can z Ivą Bittovą (22 III).
4 komentarze:
Wrocław co miesiąc nęci wybitnymi koncertami, festiwalami, spotkaniami... Możemy odwdzięczyć mu się gorącą zawiścią *evil*
(osobiście kiedyś tam będę mieszkać, zobaczycie)
Na koncert Tigersów jechać wypada, ale cóż z tego? 5 h pociągiem w jedną stronę to silmy argument przeciw.
Czemu, CZEMU we Wrocławiu?!
Jako pocieszenie jedziemy w tym czasie do Torunia na CoCArt Music Fetival, ktoś z nami? :)
Zbywam obrażonym milczeniem Twoją propozycję toruńską, bo ja nie mogę jechać ani na Lilijki, ani nigdzie! Damn.
Za to chciałam powiedzieć z radością, że Wrocławiowi aż tak zazdrościć już nie musimy. Stwierdzam to po dwóch wizytach w pubokoncertowni Powiększenie, na razie wciąż działającej nieformalnie. Sala koncertowa z prawdziwego zdarzenia umieszczona jest w podziemiach, jak w krakowskiej Alchemii. Nie wolno tam palić. Gdy koncert jest jazzowy, sala zastawiona krzesłami jak w teatrze. Gdy koncert jest rockowy bardziej, krzesełka są schowane - powstaje sala zdatna do pogowania i machania włosami, jakby ktoś chciał to robić. Koncerty są fajne, kuratorzy czy organizatorzy z grubsza ci sami co w Planie B, więc typy koncertów podobne: chigagowscy jazzmeni, polscy noise-rockowcy... Do tego koncerty kosztują 10, max 20 zł, a browar - 6. Jest dobrze.
Ok, malkontenctwu koniec :)
Ja tam nie znienawidzę Wro, rzecz oczy-zwista, za tłuste koncerty. Ivę Bittową zdradziłam z Univers Zero, gdyż panowie ośmielili się zagrać tego samego dnia. Ale, jak to mówią Hiszpany: "Que lastima!", że nie Tiger zagościLilies tu, Moń, 27 marca...
Prześlij komentarz